Polska kuchnia PRL-u

Kuchnia PRL-u znana była nie tylko w granicach naszego państwa. Pomidorówka i mielone, z których zasłynął ten okres przez niemal pół wieku rozsławiał naszą kuchnię. To właśnie ustrój ograniczył i to w dodatku skutecznie bogactwo polskiego tradycyjnego dorobku naszych mam i babć. Mimo to ciężkie czasy PRLu nie stłumiły całej kultury i smaku typowych polskich dań, które teraz zachwycają ludzi z całego świata.

 

Skąd wzięła się „inność”?

Na całe szczęście system uległ zmianie, a z nim podejście do tradycyjnych dań i smaków, które stale ulegają unowocześnieniu. Mimo to nie tracą swoich polskich korzeni, a jedynie stają się bardziej wykwintne i awangardowe. Obecni 30-latkowie i młodsi ich koledzy nie mają pojęcia, co rodzice, dziadkowie i babcie mieli na talerzach. Przysmaki serwowane pokoleniom PRL już nigdy nie wrócą i nie zachwycą swoją prostotą, a zarazem smakiem. Nawet przed wojną jadano wykwintniej niż na początku lat 50. XX wieku. Chociażby dlatego, że na stołach gościły kapary, w kuchni używano oliwy, czy parmezan.

Kuchnia powojenna, czyli ta zawładnięta przez komunistyczną władzę serwowała całkiem inny rodzaj jedzenia. Przede wszystkim mowa tu o typowym jedzeniu stołówkowym albo jak kto woli – ,,kuchni kombinowanej”, która miała karmić klasę robotniczą i zapewniać im jedynie kalorie i pożywność, a nie smak. Władza zadbała już o to, aby doszło do upadku gastronomicznej profesji, a restauratorzy, szefowie kuchni i kelnerzy nie czyli się potrzebni, ponieważ w miejsce wykwintnych lokali w starym stylu, powstały państwowe restauracje I GS-owskie knajpy, które nie bez przyczyny zwane były ,,mordowniami”.

Doprowadziło to wszystko o wyniszczenia naszej szeroko pojmowanej – kultury kulinarnej, a w zamian za to Polacy zaczęli jadać w stołówkach i barach mlecznych coś z jednolitego dość menu, co całkowicie pasowało władzy do idei JEDNOLITEGO SPOŁECZEŃSTWA.

 

Restauracja nie na kieszeń przeciętnego Polaka

Rzecz jasna z całego kraju nie usunięto wszystkich lokali serwujących bardziej wykwintne dania niż kaszanka, pomidorowa, czy mielone. Faktycznie, restauracje oferujące bardziej wyszukane posiłki istniały, aczkolwiek nie były one dostępne dla większości rodaków, z racji niebotycznych cen, jakie trzeba było płacić za dania. Nie było to więc na kieszeń zwykłego, szarego robotnika. Jedynie uprzywilejowana nomenklatura miała możliwość skosztowania bardziej wyrafinowanego menu.

Gospodynie domowe starały się więc jak mogły, by nie dopuścić do monotonii na stole, dlatego mimo braku swobody przepływu towarów i usług radziły sobie dzięki swojej kreatywności.

Tym sposobem powstały między innymi schabowe z mortadeli, jak również marcepan Z FASOLI.

 

Smacznie i prosto

Tak właśnie można było zjeść nigdzie, jak w barze mlecznym. Pamiętne białe talerze, aluminiowe sztućce i kubki z niebieską obwódką i napisem „Społem” to cechy charakterystyczne tego miejsca, natomiast menu oczywiście wisiało na samym wejściu, do lokalu. Serwowano tam posiłki praktycznie każdemu, nie tylko wybrańcowi. Stołowało się tam całe społeczeństwo, a więc poczynając od robotników, po przez profesorów uniwersyteckich, po uczniów i urzędników włącznie.

Wszyscy oni mieli okazję zajadać się pierogami, czy też pyzami, omletami, naleśnikami, jak również zupami, a czasami, ale niezmiernie rzadko daniami mięsnymi. Może i do tej pory co niektórzy z Państwa od czasu do czasu mają okazję jeść w barze mlecznym, ponieważ doskonale wiadomo, że niektóre z nich przetrwał do dziś, a dzięki niskim cenom cieszą się popularnością – szczególnie wśród studentów.

Obecne bary mleczne nie mają jednak już tego samego smaku i oczywiście atmosfery, a za ladą nie biegają już panie odziane w białe fartuchy i czepki. Mimo to właściciele lokalu starają się zachować wygląd ,,mleczka” w jak najmniej zmienionej formie, dlatego często nakrywają stoły kraciastymi ceratami, a dani wydawane są na białych talerzach, w pakiecie z kompotem w pamiętnym kubku.

Kuchnia Prlu 2

 

Kombinowanie za wszelką cenę

Wspomniane wcześniej kombinowanie w kuchni nie zostało przywołane bez powodu. Jak wiadomo (każdy człowiek żyjący w PRL-u to potwierdzi) było to na porządku dziennym. Ograniczony dostęp do usług i towarów odbijał się na ludziach, a co za tym idzie, musieli oni sobie jakoś radzić. To właśnie Polaków można nazwać mistrzami robienia ,,czegoś z niczego”, ponieważ na porządku dziennym były desery czekoladowe, w których było 1% czekolady lub marcepan zrobiony z marchwi lub fasoli. Jeśli jednak rodzina chociaż w niedziele chciała skosztować wyrobów rzeźnika, to dzięki poczcie pantoflowej uzyskiwano informacje o tym, co kiedy i gdzie będzie dostępne, aby chociaż w niedziele na stole zagościł schabowy czy rosół.

 

Smaki dzieciństwa PRL-u

Większość z osób żyjących w tych czasach na pewno pamięta jak się kręciło kogiel mogiel. O dziwo wtedy nikt nie przejmował się salmonellą, a dzieciaki tylko wypatrywały świeżych jajek w kurniku. Pociechy nie omieszkały również od czasu do czasu skosztować lodów Calypso, czy Bambino, jak również witaminek Vibovit znanych po dziś dzień i oranżadek w proszku. Oprócz tego w niedzielę na festynach i dożynkach, czy innych wiejskich imprezach była szansa na naciągnięcie rodziców na watę cukrową i landrynki, które teraz dzieci z zachwytem kupują zazwyczaj na odpustach.

 

Powrót do przeszłości?

Minione czasy już nie wrócą, a smak PRL-u już na zawsze zostanie tylko w kubkach smakowych, nic już nie będzie smakowało jak dawniej. Hucznie obchodzone urodziny i imieniny już nie będą tak samo smakowały śledziami w occie lub oleju, a flaki, ogórki i marynowane grzybki nie znajdą tego samego uznania jak kiedyś. Może i nie było bogato, wystawnie i z klasą, a jedynie prosto, naturalnie i wódką zakrapiane, jednak miało to swój urok, który już nie wróci. Tak więc osobom chcącym powrotu do smaku z lat młodości można życzyć jedynie ,,sety i galarety”!

 

Autor artykułu
Artykuł przygotowała Restauracja Okrasa z Wrocławia specjalizująca się w kuchni polskiej.
 
 

Katagoria: Dom, Porady kulinarne
Słowa kluczowe: , , , , , , , ,
Opublikowano 8 miesięcy temu.
Publikacja była czytana: 1217  razy.