Pomidory to najpopularniejsze i najchętniej wybierane warzywo uprawiane niemal wszędzie – w przydomowych ogródkach, na działkach, a nawet na balkonach. Trudno się temu dziwić, w końcu dorodne, czerwone i słodkie pomidory mają smak i aromat, których próżno szukać w bladych warzywach z marketu, a na dodatek ich uprawa wcale nie jest aż tak skomplikowana, jak mogłoby się wydawać. Oto garść porad, jak zabrać się za uprawę pomidorów.

 

Pomidor z nasion czy z sadzonki?

Jeśli dysponujemy nasionami, możemy tanim kosztem uzyskać wiele krzaków pomidora, co jest niewątpliwym plusem. Jednak warto upewnić się, że mamy warunki odpowiednie do przygotowania własnych sadzonek – pomieszczenie, w którym planujemy siać nasiona powinno być ciepłe i jasne, minimum przez sześć godzin dziennie oświetlone naturalnym światłem słonecznym. W innym przypadku nasze siewki wyrosną, ale będą „wyciągnięte” (wydłużone i wiotkie, co jest spowodowane ich próbom dosięgnięcia jak największej ilości światła) i słabe, a słabe siewki oznaczają słabe rośliny dorosłe.

Dlatego jeśli mamy niesprzyjające warunki albo dopiero stawiamy pierwsze kroki w ogrodnictwie, być może lepszą alternatywą będzie kupienie sadzonek, już podrośniętych i zwykle gotowych do wystawienia na zewnątrz. Minusem jest to, że albo jesteśmy skazani na odmiany, które uda nam się kupić na lokalnym targu, albo będziemy musieli zapłacić więcej za zakupy w sklepie internetowym i liczyć się z tym, że roślinki mogą nie przeżyć dostawy kurierem. W przypadku nasion nie ma takiego problemu, możemy zamówić ich dowolną ilość bez ryzyka i zazwyczaj dużo taniej.

 

Wyprowadzka – jak przestawić pomidory do miejsca docelowego?

Pomidory są roślinami nieodpornymi na przymrozki, słabo radzą sobie z zimnymi nocami i temperaturą poniżej 15 stopni, dlatego wystawia się je na miejsce docelowe zwyczajowo dopiero po 15 maja, kiedy to mija ryzyko późnych przymrozków. Jednak nie wolno tego zrobić w ciągu jednego dnia! Nagła zmiana warunków może być powodem szoku transplantacyjnego, który zaszkodzi naszej sadzonce. Najlepiej zabrać się za to około tydzień wcześniej (choć równie dobrze to mogą być i dwa tygodnie). Pierwszego dnia pojemniki z sadzonkami wystawiamy w najcieplejszym momencie dnia na nasłonecznione miejsce, uważając jednak, by nie było to pełne, ostre słońce, bo na to młode rośliny też nie są przygotowane. Zostawiamy je tam na godzinę, pozwalamy przyzwyczaić się do wiatru i odmiennej wilgotności, a potem zabieramy z powrotem do szklarni. Następnego dnia proces powtarzamy, ale tym razem na dwie godziny. Z każdym kolejnym dniem wydłużamy czas pobytu na dworze tak, żeby tuż przed przeprowadzką pomidory stały już pełny dzień na zewnątrz. W ten sposób rośliny się hartują, stają się bardziej odporne na to, co je czeka i na pewno przeżyją lepiej przeprowadzkę.

Sadzonki możemy też hartować dużo wcześniej, już w pomieszczeniu, gładząc je delikatnie ręką, co ma imitować powiewy wiatru.

 

Czym nawozić pomidory?

Jeśli jesteśmy szczęśliwcami z dostępem do kompostu albo obornika, na pewno mamy dobrą glebę bogatą w substancje odżywcze. Jednak jeśli nie mamy takiej możliwości, a mimo to chcemy zasilać pomidory tylko naturalnymi nawozami, wtedy naszymi sprzymierzeńcami będą skorupki jajek, skórki bananów, resztki surowej ryby albo całe jajka. Wszystko to możemy położyć w dół wykopany dla rośliny, przysypać cienką warstwą ziemi, położyć na to wszystko bryłę korzeniową pomidora i normalnie całość uszczelnić glebą. Produkty te będą rozkładać się powoli dzięki mikroorganizmom i dostarczać roślinie ważnych mikroelementów.

Dalsza uprawa sprowadza się już do regularnego podlewania i kontrolowania, czy nie pojawiają się choroby i szkodniki, oraz ewentualnego usuwania wilków.

 

Autor artykułu
Artykuł został przygotowany przy współpracy z marką www.target.com.pl – producentem produktów ogrodniczych.